PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ

  • 0

PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ

Trzecia Nocna Droga Krzyżowa była wielką modlitwą o Dar Męstwa w wyznawaniu wiary oraz dziękczynieniem za Światowe Dni Młodzieży 2016 i owoce tego wydarzenia w naszej parafii. Rozważania stacji drogi krzyżowej w tym roku przygotowali nasi wolontariusze. Warto wsłuchać się jeszcze raz w treści, które próbowali nam przekazać.


Stacja I

Ten kto ma wadzę wydaje polecenia, rozkazy, zarządzenia, dyspozycje, rozporządzenia. Trzeba mieć w sobie wiele odwagi, aby podejmować decyzje dotyczące drugiego człowieka i jego życia. Takie decyzje wiążą się bowiem z niesamowitą odpowiedzialnością za to, co się z nim stanie.

Piłat skazał Jezusa na śmierć krzyżową. Jako namiestnik rzymski podjął decyzję o losie Oskarżonego. Czy był to rzeczywiście akt odwagi? Napór rozkrzyczanego tłumu, bezwzględne domaganie się śmierci dla Jezusa, szantaż ze strony starszyzny żydowskiej, obawa przed rozruchami z jednej i utraty władzy z drugiej… To wszystko stało się wypadkową jego decyzji. Wydawałoby się odważny, nieugięty rzymski żołnierz… ale teraz w tchórzliwy sposób ugina się  pod presją tych wszystkich czynników. W tym momencie nie stać go było na prawdziwą odwagę.

Czym właściwie jest prawdziwa odwaga, męstwo? Z jednej strony na pewno darem samego Boga, który ofiarowuje go człowiekowi przez Ducha Świętego. Z drugiej zaś strony cnotą, czyli duchową kondycją, którą człowiek zdobywa współpracując z łaską Bożą. Owocem tej współpracy jest zdolność podejmowania nie tylko odważnych, ale przede wszystkim mądrych decyzji, czyli takich, które są zgodne z wolą samego Boga. Bo tylko Bóg wie, co naprawdę jest dobre.

 Jezus przyjmuje wyrok Piłata nie jako tchórzliwą decyzję zastraszonego namiestnika rzymskiego, ale jako pełną dobroci wolę Ojca. Wie, że wszystko, co pochodzi z Jego ręki zawsze jest dobre.  Dlatego z odwagą przyjął wolę Ojca, aby stać się człowiekiem. Z odwagą zgodził się na wszystkie następstwa tej decyzji. Mężnie przyjął konsekwencje wydania się w ręce ludzi.

Jezu, daj nam odwagę dostrzegania woli Ojca Niebieskiego we wszystkim, co nas spotyka, także w niesprawiedliwych i niezrozumiałych dla nas decyzjach różnych osób, którym wydaje się, że mają nad nami nieograniczoną władzę.

/ks. Piotr Zioło/

Stacja II

Panie Jezu, w tej stacji razem z Tobą bierzemy krzyż i rozpoczynamy trudną drogę. Ciężkość krzyża zależała od ilości naszych grzechów. Ale Ty się nie bałeś, tylko bez zastanowienia rozpocząłeś wypełnianie Słowa Bożego. Swoje męstwo czerpałeś z nieograniczonej miłości, którą posiadałeś dla całej ludzkości oraz dla każdego z nas osobno.

Abyśmy i my otrzymywali to męstwo, którego dostąpił Jezus, musimy o nie szczerze prosić Ducha Świętego i robić to nie tylko w sytuacjach krytycznych, zgodnie z powiedzeniem „jak trwoga to do Boga”. Róbmy to codziennie, a wtedy zobaczymy skutki mądrego i pięknego stwierdzenia „Pan Bóg nie doświadcza nas ponad to, co możemy znieść”.

Boże, podczas tej wyjątkowej Drogi Krzyżowej prosimy o miłość, która da nam męstwo do podążania za Tobą.

Przepraszamy, że im więcej naszych grzechów, tym cięższy staje się Twój krzyż.

Dziękujemy za to, że bez zastanowienia oddałeś za nas życie.

/Joanna Solarz/

Stacja III

W tej stacji widzimy jak Jezus upada, upada z wycieńczenia. Okrwawione biczowaniem ciało, głowa w cierniowej koronie — wszystko to sprawia, że brak Mu sił. Upada na jedno kolano, a krzyż przygniata Go swoim ciężarem do ziemi. Taki widok mało kojarzy nam się z męstwem. Nie myślmy jednak, że dar ten odpowiedzialny jest jedynie za naszą siłę fizyczną. Męstwo w tym przypadku objawia się nieugiętością. Pan Jezus będzie jeszcze upadał dwukrotnie i jeszcze dwukrotnie powstanie. Chrystus do końca wypełnia wolę Ojca chcąc odkupić Swój umiłowany naród. Dar ten odzwierciedla się również w scenie upadku jako gotowość do poświęcenia czy nawet cierpienia za kogoś  kogo kochamy. Pan Jezus upada nie przez Swoją słabość ani grzechy, lecz za nasze złe uczynki które dodają ciężaru drzewcowi krzyża. Tak jak to wspomniał Filipińczyk kardynał Luis Antonio Tagle: „Męstwo to miłość”.

Panie Jezu naucz nas z męstwem przyjmować  trudy kolejnego dnia. Dodaj sił by udało nam się przejść drogę którą nam wyznaczyłeś. Napełń miłością  byśmy tak jak Ty byli gotowi do poświęcenia za bliźnich i nas samych.

/Wiktoria Kłos/

Stacja IV

W tej stacji Jezus spotyka swoją Matkę, która szła z Nim przez całą tą ciężką drogę-kiedy był poniżany, wyśmiewany, nękany. Nie wyparła się Go nawet wtedy, choć groziło jej to aresztowaniem, a nawet śmiercią. Uczniowie uciekli spod krzyża ze strachu, bo nie umieli kochać Go tak mocno jak Maryja, a przecież to właśnie miłość wygania strach i czyni nas odważnymi. Maryja została, miała odwagę na to patrzeć, bo Go kochała. U stóp krzyża wołała do świata – „To jest mój Syn!”.Świat uczy nas, że siła jest wiązana z męstwem, odwagą, wytrwałością. Ludzie męscy nie płaczą. Jeśli okażesz emocje nazwą cię słabym. Maryja – przykład prawdziwego męstwa, jako daru Ducha św. nie bała się okazać emocji, pokazywać łez. Wyrażała swój ból w ten właśnie sposób. Cierpiała, ale dała radę dzięki miłości.

Panie Boże przepraszamy, że często nie umiemy kochać Cię tak mocno, jak na to zasługujesz, że boimy się bronić Ciebie i Twojej miłości. Prosimy, naucz nas prawdziwego kochania, które czyni nas odważnymi, tak jak Ty ukochałeś nas-grzeszników.

/Urszula Solarz/

Stacja V

Szymon został nagle i niespodziewanie przymuszony, aby pomóc nieść krzyż skazańcowi na golgotę. Nie był to czyn w żadnym stopniu męski lecz mogło być dla Szymona zniewagą. Szymon, dostrzegł że pomoc Chrystusowi jest jego czynnym udziałem w zbawieniu. Chrystus zaprasza również nas, abyśmy nie byli tylko przyglądającym się tłumem lecz wzięli udział w tej drodze z Chrystusem.

Apostoł Paweł powiedział „Wszystko mogę w tym który mnie umacnia”. Te słowa pokazują że z Bogiem możemy dokonać rzeczy nieosiągalnych dla człowieka.

Do podjęcia tego wyzwania potrzebny jest nam dar męstwa – właśnie ten który umacnia. Potrzeba nam odkryć drzewo krzyża na nowo, abyśmy nie widzieli w nim symbolu hańby i wstydu lecz potrafili dostrzec w nim chwałę i wielkość Boga.

Bóg nie dopuści aby nam zabrakło nam wiary to On nas umacnia i dla niego mamy nieść krzyż.

Potrzeba nam męstwa do mężnego wyznawania naszej wiary, aby z dumą chwalić Twój krzyż Panie. Chryste obdarzaj nas darem męstwa abyśmy potrafili chwalić Ciebie i Twój krzyż w każdym wymiarze naszego życia.

/Mateusz Łosiński/

Stacja VI

Weronika, która podąża za Jezusem na Golgotę widząc Go cierpiącego postanawia Mu pomóc. Próbuje otrzeć skrwawioną i spoconą twarz Jezusa kawałkiem płótna. Ojciec Święty naucza nas, że dar męstwa przejawia się w sposób niezwykły, wzorcowy. Weronika jest przykładem osoby, która poprzez Ducha Świętego korzysta z tego daru. Franciszek mówi:  Dar męstwa powinien stanowić zasadniczą cechę naszego życia chrześcijańskiego w zwyczajności naszego życia powszedniego. Każdego dnia w naszym życiu powszednim powinniśmy być mocni, potrzebujemy męstwa, by rozwijać nasze życie, rodzinę, wiarę. Święty Paweł Apostoł powiedział słowa, które warto usłyszeć: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”(Flp 4,13). W tej stacji módlmy się do Pana o umocnienie w trudnych chwilach naszego życia.

/Mariusz Frąś/

Stacja VII

Biczowanie zostawiło swoje ślady, a korona cierniowa coraz mocniej wbija się w skroń. Ludzkie ciało Boga odmawia posłuszeństwa. Pan Jezus upada po raz drugi. Mimo szyderczych śmiechów, obelg i ciężaru krzyża On jednak podnosi się, bo wie, ze musi wypełnić zadanie dane mu przez Ojca.

Panie Jezu, swoim postępowaniem okazujesz niezwykłe męstwo. W obliczu doświadczeń szczególnie trudnych i bolesnych jesteś dla nas wzorem. Zdarza się jednak, ze my, jako grzesznicy nie mamy w sobie tyle siły. Przechodzimy załamania, wątpimy, nie chce nam się żyć i dalej zmagać się z trudnościami. Nasze słabości i upadki są przeszkodą w zjednoczeniu z Tobą.

Jezu Chryste, wybacz nam nasze potknięcia i to, ze zdarza nam się wątpić. Spraw abyśmy wytrwali w drodze do Zbawienia, aby dar męstwa umacniał nas każdego dnia. Wypełnij nasze serca Swoją obecnością, a my będziemy się starać, żeby Cię nie zawieść.

/Małgorzata Wolna/

Stacja VIII

Pan Jezus niosąc krzyż na górę Golgotę spotyka lamentujące kobiety Jerozolimskie. Nie chce on jednak aby płakały nad jego losem. Nakazuje im aby zastanowiły się nad sobą, nad swoimi dziećmi.

Bóg pokazuje nam, że najtrudniej zauważyć to, co najbliżej. Zdajemy się nie zwracać uwagi na własne troski, słabości, grzechy i na tych, którzy są obok nas. Dbamy o wielkie cele, żyjemy światem który napływa z telewizji i Internetu, zapominając, że tak naprawdę najważniejsze jest najbliżej nas. Jezus uczy, że prawdziwe męstwo, to małe rzeczy, z pozoru nie ważne, błahe. Jednak to one tak naprawdę wymagają od nas siły i determinacji.

Prosimy Cię Boże, naucz nas dostrzegać codzienne sytuacje, w których możemy zrobić coś dobrego dla siebie, drugiej osoby, naszego otoczenia. Pozwól zrozumieć, że prawdziwe męstwo nie musi oznaczać wielkich czynów, czasem wystarczy tylko wyciągnięta dłoń.

/Patrycja Pilch/

Stacja IX

Panie Jezu, ten upadek, spośród wszystkich trzech jest szczególny, dlatego, że mimo niewyobrażalnego utrudzenia organizmu i psychiki, mimo dwóch poprzednich załamań, Ty zdołałeś bez niczyjej pomocy podźwignąć się. Na tym etapie drogi, pod tak straszliwym obciążeniem wola powinna się poddać, a zmaltretowane ciało odmówić całkowicie posłuszeństwa.

Do tej stacji dochodzi wielu ludzi. Każdy z nas ma w swoim życiu taki moment, kiedy wszystko wali mu się na głowę, kiedy wszystkie problemy się kumulują w jedną straszliwą całość, której nie jesteśmy w stanie pokonać. Uzależnienia, brak miłości, brak sensu życia, choroby, niewytłumaczalna śmierć bliskich nam osób. Pojawia się pytanie – Dlaczego? Dlaczego ja? Dlaczego on? Wątpimy. Wtedy też u niektórych pojawia się straszna myśl o samobójstwie. Nie wolno jednak nigdy, ale to nigdy, ulegać myślom tego typu. Nie ma takiej sytuacji, z której Jezus nie wyciągnie dobra. Pan Bóg czasem dopuszcza zło, ale po to, aby przemienić je w dobro. Nie traćmy ducha. Przyzywajmy Ducha Świętego, aby wraz z darem męstwa zechciał dodać nam otuchy i przekazać naszemu życiu i pójściu za Jezusem nową moc i entuzjazm. Niech motywują nas słowa Jezusa z Ewangelii św. Marka – „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.” Niech motywuje nas postawa Jezusa w czasie Drogi Krzyżowej. On też mimo cierpienia się nie poddał.

Panie Jezu, przepraszam Cię za to, że czasem wątpię. Wątpię w Ciebie, siebie i ludzi. Proszę, pomóż mi przyjmować każdą sytuację jako przejaw woli Bożej i bądź ze mną zwłaszcza wtedy, kiedy wydaje mi się, że już dłużej nie dam rady. Naucz mnie podźwigać się ze swoich problemów, tak jak Ty potrafiłeś to zrobić, upadając po raz trzeci.

/Magdalena Wolna/

 STACJA X

Jezus już niedługo zawiśnie na krzyżu. Lecz przed tym ma utracić jedną z najważniejszych rzeczy- godność. Wydaje się że ludzie dziś często lubią tracić godność; czy przez zdjęcia które ukazują za dużo, czy oglądając seriale w których nie wiadomo czy to wszystko jest pewnym rodzajem żartu czy bohaterowie tak bardzo lubią brak godności do siebie lub innych ludzi. Lecz przecież tak naprawdę człowiek chce mieć do siebie szacunek. Przecież godzinami zastanawiamy się czy dobrze wyglądamy, zamieszczamy posty na Facebooku świadczące o naszej wspaniałości.

Niedawno w kinach ukazał się film „Milczenie”- opowiada on historię dwóch jezuitów którzy wyruszają w podróż do XVII wiecznej Japonii gdzie chcą odnaleźć swojego dawnego przewodnika duchowego. Chrześcijanie byli tam wtedy prześladowani. Jedna z pierwszych scen filmu ukazuje paru prawie nagich mężczyzn którzy wiszą przywiązani do krzyży. Dla wrażliwego widza już ta pierwsza scena może być nieprzyjemna lecz dalej nie jest lepiej. W tych ludziach można było zobaczyć Chrystusa prawie nagiego, brudnego. Postawa tych ludzi jest prawdziwie imponująca, jakże różna od naszej pełnej kompromisów, a przecież żyjemy w warunkach o stokroć łatwiejszych.

Czy istnieje miłość tak potężna że można się zgodzić na utratę godności w taki sposób? Czy istnieje męstwo tak duże aby to wytrzymać i zachować choć trochę szacunku do samego siebie? Jezus pokazuje nam tutaj że kocha nas tak bardzo że jest w stanie oddać własną godność, swoją ostatnią warstwę prywatności.

Panie Jezu spraw abyśmy zachowywali się godnie wiedząc że ty tyle utraciłeś abyśmy mogli to zachować.

/Julia Nowak/

 Stacja XI

Jezus po długiej wędrówce dociera do mety. Na szczyt Golgoty. Jednak Jezus nie staje na podium ani nie dostaje nagrody za przejście tej najtrudniejszej drogi. Czeka go okropna śmierć. Przybicie do krzyża, który sam musiał wytargać w pocie czoła. Żołnierze rzymscy wbijają gwoździe do jego rąk i stóp. Raczej nikt z nas nie potrafi sobie wyobrazić co się działo na Golgocie i co przeżywał Jezus. To po prostu po ludzku niemożliwe.

Ale czy równocześnie  nie jest to najdoskonalszy przykład odwagi i męstwa? Jezus mógł się wycofać, przecież wiedział co go czeka, ale nie, podjął wyzwanie i doprowadził sprawę do końca. Na tym właśnie ma polegać męstwo: kiedy idziesz za tym co słuszne, mimo że nie masz po ludzku już siły, mimo że się boisz i nierzadko wątpisz.

Jezu, praw, abyśmy potrafili podejmować życiowe wyzwania i konsekwentnie je realizować. Spraw, abyśmy byli mężni.

/Franciszek Baran/

 Stacja XII

Przybity do Krzyża Jezus, ostatkiem sił woła donośnym głosem:  „Eloi, Eloi, lema sabachthani”, co  znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15)

 Śmierć Jezusa to już ostatni przystanek w Drodze Krzyżowej. Cały trud, ból, upokorzenie i cierpienie właśnie się skończyły. Ciężar krzyża, spotkanie z ukochaną Matką, bolesne upadki już są za Nim. I chociaż każdy z nas wie, że śmierć Chrystusa na krzyżu jest najdoskonalszą ofiarą złożoną Bogu za nasze grzechy, to tak naprawdę nigdy nie zdołamy tego dostatecznie docenić i za tę ofiarę podziękować.

Patrząc jednak na ten najdoskonalszy Akt Miłości, uczymy się od Jezusa prawdziwego męstwa. Bo męstwo i odwaga to właśnie miłość i nie ma jednego bez drugiego. I chociaż nasz świat pojmuje męstwo jako wielkość i siłę, Jezus przez swoje przyjście na ziemię uczy nas, że to tylko kłamstwo i iluzja. Prawdziwe męstwo to bycie pokornym. On z miłości do nas stał się takim jak my: małym, ubogim i słabym-po prostu ludzkim. To właśnie Nieskończona Miłość Boga do ludzi, która usuwa wszelki strach i czyni odważnym sprawiła, że Jezus  umarł za nasze grzechy.

Panie Jezu, spraw, abyśmy zawsze pamiętali, że prawdziwe męstwo wynika z miłości. Naucz nas być odważnymi, by kochać.

/Emilia Baran/

Stacja XIII

Po wielu godzinach strachu, bólu, pogardy i cierpienia, trafiasz Jezu w ręce Matki. Trafiasz w ręce, które są wyrazem i symbolem miłości. Mimo tego, że włócznia przebiła Twoje serce, to serce bije. Bije dla Matki.

Jak często zapominamy o tym aby wspierać drugiego człowieka. Zapominamy o tym by wspierać kogoś mimo jego trudnej sytuacji, smutku, złego dnia. Nie mamy ochoty poświęcać własnego czasu, planów na problemy drugiej osoby. Tłumaczymy się, że nie wiemy jak jej pomóc. Lecz czasami największą pomocą jest samo BYĆ, które da świadectwo miłości jaką uczy nas Maryja.

Panie Jezu, Prosimy byś dał nam łaskę dawania świadectwa miłości i odwagę, by dla miłości poświęcić siebie.

/Weronika Wilkosz/

Stacja XIV

Męstwo polega między innymi na tym, by umieć być zwykłym człowiekiem. By nie bać się żyć w prawdzie o tym, kim naprawdę się jest. Człowiekowi często zdarza się ulegać złudnej iluzji wielkości i chęci górowania nad innymi ludźmi. Już pierwsi ludzie dali się omamić perspektywą „bycia jak Bóg”. Uwierzyli, że mogą wielkością dorównać Temu, który ich stworzył. Jak trzeba być ślepym, by dać się na to nabrać? Jak trzeba być przebiegłym, by wepchnąć człowieka w taką iluzję?

Czasem trudno nam przyjąć prawdę o sobie. Brakuje nam pokory. Brakuje nam poczucia własnej wartości. Nie widzimy swej wielkości zawartej w stworzeniu nas na obraz i podobieństwo Boże. Próbujemy budować swą wielkość na niepewnych fundamentach doczesności. Jakże wielu z nas chętnie zrobiłoby sobie selfie z kimś znanym, ważnym, popularnym, pozytywnie postrzeganym przez środowisko, szanowanym. Jak niewielu – o ile ktokolwiek – chętnie stanęłoby obok kogoś, kto przynosi wstyd, z kim zadawać się to obciach.

Jezus nie bał się stać zwykłym człowiekiem. Mężnie znosił wszelkie konsekwencje przyjęcia ludzkiej natury ze wszystkim jej ograniczeniami. Chociaż nie przestał być Bogiem, to nie udawał człowieka, był nim naprawdę. Odczuwał głód i pragnienie, męczył się, potrzebował odpoczynku, snu, płakał jak człowiek i cieszył się jak człowiek, cierpiał i krwawił… i wreszcie jak człowiek umarł i pozwolił się pochować w grobie.

Jezu, naucz nas z odwagą przyjmować swoje człowieczeństwo. Mężnie znosić słabość i ograniczenia ludzkiej natury. Być dumnym z faktu, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo samego Stwórcy. Cieszyć się perspektywą życia przez całą wieczność z Tobą –  najodważniejszym i najpokorniejszym Człowiekiem. Amen.

/ks. Piotr Zioło/

 


Skomentuj